Polski
Gamereactor
recenzje
Serious Sam 4: Planet Badass

Serious Sam 4: Planet Badass

Po krótkiej przerwie Serious Sam powraca na swój najbardziej rozczarowujący dotychczas występ.

Wybuchowa i absurdalna seria oldskulowych strzelanek powraca po dziewięcioletniej przerwie. Serious Sam 4 obiecuje dostarczyć więcej tego samego, ale w piękniejszej oprawie.

Akcja gry toczy się przed wydarzeniami z trzeciej części. Tytułowy twardziel podróżuje wraz ze swoją bandą stereotypowych żołnierzy po Europie w poszukiwaniu Świętego Graala. Fabuła jest bezsensowna, a nawet sami bohaterowie często przełamują czwartą ścianę, aby wskazać niedorzeczność scenariusza. Nie mam problemu z tym założeniem, ale raczej kiepskimi, drewnianymi dialogami, które są po prostu boleśnie nieśmieszne.

Historia mogła się nie udać, ale na szczęście rozgrywka jest szalona i chaotyczna jak zawsze. Strzela się wspaniale, a projekt wrogów to istny pokaz kreatywności. Szczególnie w oczy rzucają się wampiry oraz ogromne bestie uzbrojone w młoty, które mogą otrzymać obrażenia tylko przez uderzenie w plecy. Często na ekranie widzimy jednocześnie kilkudziesięciu oponentów, a ponieważ amunicję mamy ograniczoną, musimy zastanowić się, jakie narzędzie będzie najlepsze do danego zadania.

Przeciwnicy stanowią jeden z mocniejszych aspektów gry, szkoda, że ich sztuczna inteligencja bywa tak głupia. Wrogom zdarza się nawet nie reagować na strzały. Również bossowie są tutaj zwykłymi zapychaczami, mimo że każde starcie z szefem jest poprzedzone ekscytującym przerywnikiem filmowym. Przykładowo, podchodząc do pierwszego bossa otrzymujemy prawie nieograniczoną amunicję do pistoletu łańcuchowego, więc pokonujemy go dosłownie w minutę nieskończoną salwą strzałów.

Wachlarz broni jest jednak solidny, podobnie jak system drzewka umiejętności. Dzięki niemu możemy wydawać punkty doświadczenia na naprawdę przydatne skille, które zwiększają zdrowie, amunicję i zapewniają dodatkowe zdolności w walce. Punkty otrzymujemy tylko za znajdowanie określonych przedmiotów w świecie gry, ale mimo to mechanika sprawia, że Serious Sam 4 nie jest tylko bezmyślną strzelanką. Nasz arsenał skrywa kilka zabawnych narzędzi, choćby - dosłownie - czarną dziurę, która zasysa wrogów, czy działo ręczne do wystrzeliwania kul armatnich.

Serious Sam 4: Planet Badass

Kampania obejmuje szesnaście poziomów, które w większości mają tę samą strukturę: podążamy liniowym korytarzem, po drodze strzelamy we wrogów, a na koniec walczymy z bossem. Jak już wspomniałem, strzelaniny dają radę, ale w niektórych sekwencjach fale wrogów są nieskończone, co nieco psuje frajdę. Poszczególne misje zawierają także cele poboczne, które oferują dodatkowe wyzwanie i pozwalają odblokować przydatne ulepszenia i gadżety. Nie są one jednak specjalnie ciekawe.

Bardzo archaiczny wydaje się system respawnu. Gdy giniemy, gra wczytuje poprzedni plik zapisu zamiast wskrzesić Sama z pełnym paskiem zdrowia. Ponieważ pasek się nie regeneruje automatycznie, często będziemy wkraczać do trudnego obszaru na skraju życia i śmierci. Jasne, możemy załadować wcześniejszy zapis i po prostu spróbować zapobiec utracie zdrowia, ale to nas tylko prowadzi do irytującego backtrackingu, a można by temu całkowicie zapobiec.

Choć grę testowałem również po premierze, natknąłem się na tonę problemów technicznych: wrogowie wchodzili w kolizje z otoczeniem, tekstury migotały, a ekrany wczytywania trwały znacznie dłużej, niż powinny. Żaden błąd nie zmusił mnie do ponownego uruchomienia gry, ale skutecznie uprzykrzało to rozgrywkę. Gdy otrzymałem swoją kopię recenzencką, twórcy zaznaczyli, że wszelkie bugi znikną po wgraniu łatki premierowej, jednak tak się nie stało.

Serious Sam 4: Planet Badass

Również oprawa prezentuje się przeciętnie. Hard rockowa ścieżka dźwiękowa jest świetna, ale po usunięciu wrogów nagle się urywa. Z kolei podczas gdy lokacje wyglądają oszałamiająco i szczegółowo, tego samego nie można powiedzieć o przestarzałych modelach postaci, jakby wyciągniętych z zupełnie innej gry.

Serious Sam 4: Planet Badass jest prawdopodobnie największym błędem, jaki do tej pory popełniła seria. Grę poleciłbym tylko najbardziej zagorzałym fanom. Źle napisane dialogi, sztucznie wydłużane strzelaniny i masa błędów technicznych skutecznie odstraszą większość graczy. Nie mogę powiedzieć, że nie ma tu dobrych elementów, ale na pewno nie warto szukać ich w morzu problemów.

04 Gamereactor Polska
4 / 10
+
Kreatywne projekty wrogów; drzewko umiejętności; zabawne gadżety.
-
Mnóstwo błędów; nieśmieszne dialogi; nieskończone fale wrogów.
overall score
to ocena naszych redaktorów. Jaka jest Twoja? Wynik ogólny jest średnią wyników redakcji każdego kraju

Powiązane teksty



Wczytywanie następnej zawartości


Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.